Jeśli wciąż korzystasz z Microsoft Office 2010, pora na solidny rachunek sumienia. Microsoft dawno odciął aktualizacje bezpieczeństwa, więc twój komputer stał się łatwym celem dla hakerów. Wyjaśnię, dlaczego tak jest – i co z tym zrobić.
Jeśli wciąż korzystasz z Microsoft Office 2010, pora na solidny rachunek sumienia. Microsoft dawno odciął aktualizacje bezpieczeństwa, więc twój komputer stał się łatwym celem dla hakerów. Wyjaśnię, dlaczego tak jest – i co z tym zrobić.
Rozumiem cię doskonale. Office 2010 działa bez zarzutu. Arkusze się otwierają, dokumenty edytujesz, a skróty klawiszowe masz w małym palcu. Po co płacić za nowość, skoro stara wersja jeszcze zipie?
Tyle że "zipie" to nie to samo co "jest bezpieczna".
Microsoft pociął wsparcie dla Office 2010 w październiku 2020 roku. Jeśli nadal go używasz, to znak, że pora się obudzić. Od tamtej pory nie dostajesz już aktualizacji bezpieczeństwa.
Wyobraź sobie dom z zamkami na drzwiach. Dopóki Microsoft wspierał produkt, sprawdzał nowe sposoby włamania i je łatwił. Po końcu wsparcia? Zostawia to bez naprawy. Drzwi stoją otworem dla hakerów.
To nie pusty marketing, byś kupił nowe. Po zaprzestaniu wsparcia dla Office 2010 trzy kluczowe sprawy się kończą:
Brak patchy bezpieczeństwa. Najgorsze z tego. Hakerzy co dzień znajdują dziury. Dawniej Microsoft je zaszywał. Teraz? Zero reakcji. Każda luka to szansa na wirusy, ransomware czy kradzież danych.
Brak pomocy technicznej. Coś się sypnie? Radź sobie sam. Microsoft nie odbierze telefonu. Twój dział IT musi to ogarnąć – czas i kasa w błoto.
Brak poprawek błędów. Drobne irytacje zostają na zawsze. A niektóre "błędy" to ukryte zagrożenia bezpieczeństwa, bez łatki.
Do tego: nowsze Windowsy mogą nie współpracować. Zaktualizujesz system i Office 2010 padnie. Upgrade na już, bez przygotowania.
Specjaliści od bezpieczeństwa boją się jednego: jeden niezałatany komputer naraża cały system.
Otrzymujesz maila phishingowego z załącznikiem. Otwierasz w Office 2010. Stara luka, którą Microsoft dawno by załatał, daje hakerowi dostęp. Kradnie hasła, przechodzi po sieci, instaluje ransomware.
Jeden stary program to domino, które zwala firmę.
Jeśli obracasz się z danymi wrażliwymi – finansami, danymi klientów, zdrowiem – Office 2010 to nieodpowiedzialność. Tworzysz ryzyko dla biznesu. Ubezpieczyciele już to widzą.
Microsoft dał firmom ścieżki naprzód. Świat od 2010 mocno się zmienił.
Opcja 1: Microsoft 365
Model subskrypcyjny, płacisz co miesiąc. Ale dostajesz: ciągłe aktualizacje bezpieczeństwa, nowe funkcje kilka razy w roku, instalację na 5 urządzeniach (Windows, Mac). Plus OneDrive na chmurę, Teams do współpracy, Exchange na mail firmowy.
Dla zespołów to petarda. Edycja na żywo, chmura bez szwów, zawsze najnowsza i bezpieczna wersja.
Opcja 2: Office 2019
Nienawidzisz abonamentów? Kup jednorazowo Office 2019. Minus: licencja na jedno urządzenie i użytkownika. Dostajesz aktualizacje bezpieczeństwa, ale bez nowości. W końcu i to wsparcie się skończy.
Nie straszę, byś wydawał kasę. Ale nie będę owijał w bawełnę: Office 2010 w 2024 to ryzyko. Codziennie bez patchy narażasz system.
Dobra wiadomość? Przejście na nowe nie boli. Współpraca w czasie rzeczywistym miażdży. Chmura działa gładko. Sprawdzanie gramatyki wreszcie nie kłamie. Nowe wersje zwiększają produktywność.
Odwlekasz? Zrób to dziś. Poproś o wycenę Microsoft 365, zaplanuj z IT migrację, wyznacz termin. Przyszły ty i twoja sieć podziękują.
Nie czekaj na kryzys. Działaj z wyprzedzeniem.
Tagi: ['microsoft office security', 'end of support', 'cybersecurity', 'office 2010', 'microsoft 365', 'network security', 'software updates']